System systemem, ale bądźmy elastyczni!

bądźmy elastyczni
by

Z każdym dniem przekonuję się coraz bardziej, że jestem przeciwniczką sztucznie nadawanych ram. Z jednej strony są pomocne, ale… nie dajmy się zwariować!

Dzisiejszy wpis powstaje częściowo na emocjach dzisiejszego dnia. Częściowo, bo owszem „zapalnik” się dziś pojawił, ale nie jestem zła czy coś, to zbyt błaha sytuacja, żeby mnie zdenerwować. Ale to mnie skłoniło to pewnych refleksji.

Co się stało?

Nie jestem robotem, dlatego sztuczne wciskanie mi systemu nie zadziała. Na-ah. Tak jak pisałam, chodzi o bardzo błahą sytuację. Small disagreement. Na zajęciach mówiliśmy grupą, że do czegośtam wykorzystaliśmy burzę mózgów. Ale po swojemu, tak jak nam pasowało, trochę inaczej niż „trzeba”. Lecz to jest za dużo do ogarnięcia, padło, retoryczne oczywiście, pytanie „po co?”. No to przecież mówię, że po to, że nam tak było wygodniej, dopasowaliśmy sposób do nas i naszych potrzeb, upodobań. „Ale przecież jest metoda!”.

No i? No fajnie, jest metoda. Nie jedna. A my połączyliśmy sobie kilka w jedną i zrobiliśmy to po swojemu, tak jak nam było wygodniej. Czemu to takie złe? BO JUŻ JEST METODA. WYMYŚLONA. Może by to przeszło gdybyśmy konkretniej wszystko sformułowali i jeszcze nadali temu jakąś nazwę. To może byłoby spoko.

kreatywność w pracy i na studiach

Ale dość o tej sytuacji

Bo przecież to nic. Zwykłe zajęcia, prowadzący ma swoje zdanie, my swoje. Ale ludzie. No ludzie! System systemem, ale bądźmy elastyczni! Czy to, że są wymyślone formy, metody, systemy, bla bla bla, to znaczy że już koniec? Że tego mamy się trzymać i już? Że nie możemy robić tak jak nam jest wygodniej? Ok, rozumiem, że czasem pewne procedury lepiej zostawić, mimo że są sztuczne i w ogóle (np. dobrze skonstruowany plan ewakuacyjny odejmuje zastanawiania się w stresowej sytuacji). Ale no bez przesady… Jeżeli coś nie do końca nam się podoba to chyba jak najbardziej powinniśmy to zmieniać, dopasowywać?

Przeraża mnie to jak bardzo zabija się kreatywność. Od lewej do prawej, w ten i ten sposób, a inaczej znaczy źle. Nie dajmy się zwariować…

Spotkałyście się z podobnymi sytuacjami? Wy chcecie po swojemu, bo tak dla jest Was lepiej, a inni każą Wam wszystko robić według przyjętego schematu? Koniecznie powiedzcie jakie jest Wasze spojrzenie na takie podejście.

Share

Trochę awanturna, trochę zbyt szczera i bardzo szczęśliwa :) Z uporem maniaka przekonuje innych, że optymistyczne podejście do życia jest fajne i że czekolada jest ustawową łapówką na świecie.

  • Zabijanie kreatywności jest na początku dziennym w szkołach, na studiach. w pracy. Bo ludzie sztywno trzymają się ram, nie mają polotu i pasji do pracy. Wolą sztywną regułkę od jasno wytłumaczonego, zrozumiałego własnymi słowami pojęcia. ;)

    • Tak, to prawda… dzisiaj miałam na zajęciach piękny tego przykład. Zagadnieniem była kreatywność(!) w pracy w odniesieniu do generowania pomysłów. Mieliśmy przygotować w grupach jeden slajd każda i opowiedzieć o jakiejść tam częśći – wykładowca kręcił nosem na kreatywne przedstawienie tematu rysunkami i opowiadanie, dobre było tylko suche wypunktowanie :D